a wlasna krew to nie kwas, ktory wypali Ci gebe. zycie jest do dupy,i nie raz bedziemy musieli walczyc o siebie, o swoja prace, o swoj dom, swoja rodzine czy po prostu o swoje. i choc agresja nie jest najlepszym rozwiazaniem, czasem po prostu trzeba stanac i walczyc.Czasem bedzie to jedyne wyjscie jakie bedziemy mieli.
whatever
poniedziałek, 27 grudnia 2010
To moj pierwszy wpis. nie wiem czemu zaczynam pisac, zawsze wydawalo mi sie, ze powinienem to zrobic, jakbym mial jakis obowiazek, cos co mogliby przeczytac inni i powiedziec 'kurde, niezly w tym jest'. zawsze pragnalem podziwu, czy to z powodu osiagniec sportowych, naukowych czy czegokolwiek innego. nigdy mi sie nie udalo. a wiec pisze, pierwszy raz wiec prosze o wyrozumialosc. ogladam wlasnie film, ktory wstrzasnal moim gustem kinematograficznym - 'green street hooligans'. dla tych, ktorzy nie slyszeli o tym filmie, szczerze polecam - opowiada o grupie zatwardzialych kibicow Westham United. nie pierwszy raz go ogladam, poprzednim razem popalilismy troche marihuany, po ktorej moje zmysly estetyczne sa na o wiele wyzszym poziomie. powiem szczerze, nie mam ochoty ogladac go po raz kolejny, boje sie ze tym razem - gdy jestem 'czysty' - nie wywze juz na mnie takiego wrazenia i zniszczy te, ktore mam po poprzednim razie. czuje sie jakbym mial spotkac sie ze starym przyjacielem, ktory w szkole sredniej byl swietnym gosciem, uwielbiala go cala szkola, byl bogiem dla nastolatek itd. Boje sie, ze gdy go spotkam po latach rozlaki okaze sie, ze zostal pijakiem spod spozywczego, pracuje na pol etatu na wysypisku smieci a kobiety spotyka tylko w kolejce pod kioskiem gdy kupuje gazete, ktorej potem uzyje do podtarcia swojej smierdzacej dupy. tak wiec, ogladam bo nie mam wyboru-jedyny wart ogladniecia dzisiejszego wieczoru. niektorzy moge uwazac ten film, za poltora godzinny chlam pokazujacy grupke bezmozgich kibicow, dla ktorych jedyna rozrywka jest napieprzanie kibica przeciwnej druzyny i patrzenie jak krwawi. Ci ludzie to bezmozgie produkty naszej popkultury,wychowane aby nie myslec samodzielnie a wpasowywac sie w tlum, myslec jak tlum, w mysl zasady 'go with the flow'. dla mnie ten film to cos wiecej. dla mnie to opowiesc o braterstwie, o honorze, o dumie, odwadze, walce o swoje. To historia mlodego amerykanina, ktory zostal wychowany w cieniu slawnego ojca, dziennikarza a w Anglii dostaje prawdziwa szkole zycia. Dowiaduje sie, ze ryj to nie szklanka
a wlasna krew to nie kwas, ktory wypali Ci gebe. zycie jest do dupy,i nie raz bedziemy musieli walczyc o siebie, o swoja prace, o swoj dom, swoja rodzine czy po prostu o swoje. i choc agresja nie jest najlepszym rozwiazaniem, czasem po prostu trzeba stanac i walczyc.Czasem bedzie to jedyne wyjscie jakie bedziemy mieli.
a wlasna krew to nie kwas, ktory wypali Ci gebe. zycie jest do dupy,i nie raz bedziemy musieli walczyc o siebie, o swoja prace, o swoj dom, swoja rodzine czy po prostu o swoje. i choc agresja nie jest najlepszym rozwiazaniem, czasem po prostu trzeba stanac i walczyc.Czasem bedzie to jedyne wyjscie jakie bedziemy mieli.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)